12 lut 2015

Projekt "Pokolenie low control" - cz. 1



Spoglądam na najpopularniejsze blogi prowadzone przez najpopularniejsze blogerki. Wszystkie takie ładne, czyste, gładkie i bez skazy. Zastanawiam się, czy tylko ja wstaję rozczochrana i budzę się w zbyt dużym T-shircie, zamiast w idealnie skrojonej piżamie z jedwabiu? Czy tylko ja kilka razy w tygodniu dodaję do śniadania łychę tuczącego masła orzechowego (choć zdrowe!), zamiast pogryzać owsiankę z plasterkiem jabłka? I, o matko, nie mam w szafie najmodniejszych ubrań z wizerunkiem SpongeBoba, inspirowanymi pokazem Moschino, bo w centrum handlowym byłam ostatnio latem! Czas spuścić powietrze, drogie panie. Witamy w pokoleniu "low control".



"I wish that I could be like the cool kids,
'Cause all the cool kids, they seem to fit in."
- "Cool Kids" / Echosmith

Mogłabym dodać do tej listy jeszcze mnóstwo innych rzeczy, które nie napawają mnie przesadną dumą, ale też specjalnie z tego powodu nie płaczę. Na czele z tym, że choć z miłością ćwiczę 5 razy w tygodniu od wielu, wielu miesięcy, to wciąż nie widzę u siebie spektakularnych zmian rodem z profilu Ewy Chodakowskiej. Taaak, właśnie dlatego nie zarzucam Was swoimi selfies z umięśnionym brzuchem. Wciąż go szukam i liczę na to, że kiedyś znajdę. 

Otwieram kobiecą prasę i znowu. "Musisz to mieć", "must have miesiąca", kupuj, kupuj, kupuj. Kupuj wszystko, bierz jak leci i wyglądaj jak 90% panien na ulicy. Wszyscy zapominają o tym, że trendy przemijają błyskawicznie i to, co jeszcze 3 miesiące wcześniej było ekstra, teraz jest wieśniackie. Poza tym, kto postanowił, że teraz nosi się "to", a jutro "tamto"? Dyrektorzy kreatywni największych domów mody zmieniają się co chwila, podobnie jak trendy i style, które lansują. I znowu trzeba zmienić wygląd - ubrania, makijaż, fryzurę, żeby nadążyć i czuć się atrakcyjnie. Serio, gdzie w tym wszystkim autentyczność? Zanim zdążę dojść do sklepu, bo spodobał mi się T-shirt z magazynu, w tym czasie kolekcja zdążyła zmienić się już 4 razy i po "moim" T-shircie nie ma śladu. I tak zaczęło mnie to wkurzać, że przestałam chodzić do centrów handlowych tylko po to "żeby coś kupić". Mam listę ubrań ze zdjęciami w aplikacji "Evernote" (na komputerze i smartfonie), które są moimi must-have'ami i staram się jej mocno trzymać, żeby nie wydawać pieniędzy na coś, co pół roku później przedziurawi się, straci urok i wyląduje w koszu. Swoją drogą, więcej o racjonalnym podejściu do mody pisałam w tym poście.

Bardzo bliski jest mi także temat podróży. Niedawno dowiedziałam się, że najbardziej trendy są teraz wycieczki do Nowego Jorku, RPA, Chin, Tajlandii i ogólnie pojętej Azji. Pamiętacie jeszcze Egipt, Tunezję czy Wyspy Kanaryjskie? Pochwal się, że się tam wybierasz, to cię wyśmieją. Fajne to nie jest, bo od kiedy mamy prawo do wartościowania krajów? Wszędzie jest pięknie, trzeba tylko ściągnąć klapki z oczu i otworzyć głowę. Ani na NY, ani też na RPA w tej chwili mnie nie stać, ale jeśli będzie ku temu okazja, chętnie ponownie wybiorę się do Północnej Afryki. I będę z siebie dumna, bo przywiozę zdjęcia przywołujące wspaniałe wspomnienia.

Skąd u mnie takie podejście? Sama nie wiem, pewnie trochę wynika z charakteru, ale w głównej mierze ze zmęczenia reagowaniem na bodźce, które codziennie nas bombardują i zachęcają do bycia na bieżąco 24 godziny na dobę. Na Facebooku, na Instagramie, na telefonie. Wszędzie. A gdy się mieszka w Warszawie, te uczucie tylko się wzmacnia. Ubierasz się inaczej - jesteś hipsterem. Ubierasz się prosto - jesteś normcorem. Kurczę, no to kiedy będziesz po prostu sobą? Czas trochę odpuścić, bo zapędzimy się w kozi róg. I skupić się na sobie, nie pozornie idealnych ludziach zewsząd. Bo i po co? Żeby nasze życie przepłynęło nam pomiędzy palcami, bo byliśmy zbyt zajęci podziwianiem innych? Czas trochę odpuścić.

"Pokolenie low control" to taki nowy mini-projekt na blogu, o którym myślałam już od paru dobrych miesięcy. Niestety brak odpowiednich zdjęć doskonale zniechęca i utrudnia dalszą pracę. Im bliżej wiosny, tym wpisy powinny pojawiać się bardziej regularnie (1 - 2 w miesiącu). Fotografowanie siebie w zimowych Timberlandach i tej samej kurtce cztery miesiące z rzędu nie jest ekscytujące.

Pomysł na cykl postów przyszedł mi do głowy po przeczytaniu artykułu w magazynie Glamour. Ale też, a może przede wszystkim, przez kilkuletnią obserwację cudzych blogów na których w większości królują idealne wystylizowane zdjęcia, idealne buzie, idealne ubrania i idealne mieszkania w tle. Może i pięknie się je ogląda, ale nie wiem jak do Was, ich wątpliwy realizm zupełnie do mnie nie trafia. Serio, kto na co dzień ma tak doskonałe życie? Sama od dziecka miałam naturę "małej buntowniczki", im więcej osób za czymś goni, tym bardziej interesuje mnie całkowite przeciwieństwo danej mody czy trendu. Zawsze ceniłam naturalność, wygodę i luz. Swobodę bycia sobą, ubierania wygodnych ubrań, wychodzenia z domu bez make-upu kiedy masz lenia i trzymania się z dala od tzw. "wyścigów szczurów". No dobra, jako dziecko nosiłam portki, skakałam po drzewach, jeździłam na desce i grałam na konsoli (to ostatnie robię do tej pory, a o desce myślę znowu...) I wcale nie przejmowałam się uwagami mojej mamy, która zawsze chciała mieć piękną i ładnie ubraną córeczkę. Miała taką do podstawówki, potem przestałam się słuchać w kwestii wizerunku... ;-) 

Uważam, że nowoczesna dziewczyna/kobieta może czuć się dobrze w swojej skórze zarówno w  sukience i na obcasach, jak i w dresie oraz sneakerach. I taką myśl będę Wam tego typu wpisami przemycać. Bądźmy sobą i słuchajmy siebie, bez spiny, 24-godzinnego kontrolowania jakości wyglądu, z dużym dystansem do siebie i świata. A przy okazji na blogu będą pojawiać się zdjęcia ubrań (streetstyle) w których czuję się dobrze, choć nie zawsze wyglądam ślicznie jak z obrazka. To taki mały modowy element, bo jak każda dziewczyna lubię ciuchy... Zwłaszcza te niepowtarzalne, pochodzące od rodzimych projektantów. Niech to będzie mały ukłon w ich stronę, a dla mnie impuls do pracy nad swoim stylem i podejściem do mody. No i jeszcze na deser utwory ze Spotify, które ostatnimi czasy wpadły mi w ucho. Będę je wrzucać na samym końcu wpisu.

To jak, wyluzujecie ze mną? :-)

--------------------------

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Designed by Sally / BWD