18 lis 2014

Zmiana kierunku bloga! I co wy na to? ;-)


Pora się do czegoś przyznać... Ostatnio straciłam nieco motywacji do pisania bloga. Zdarzały się przebłyski i pomysły na ciekawe tematy, ale przez większą część czasu towarzyszyła mi myśl, że nie do końca piszę o tym, o czym pisać bym chciała.



Problem z blogami lifestylowymi jest zasadniczy, większość z nas pisze lub chce pisać o wszystkim. A jeśli coś jest do wszystkiego to tak naprawdę jest do niczego. Parę miesięcy temu przygotowałam ankietę, żeby zapytać Was o zdanie na temat bloga i treści. W pytaniu dotyczącym najbardziej interesujących tematów Waszym zdaniem zawarłam kilka proponowanych odpowiedzi, np. wnętrza, moda, uroda czy kultura. No i sama zapędziłam się w kozi róg. Niedawno uświadomiłam sobie, że przecież ja wcale nie interesuję się szczególnie wnętrzami, przede wszystkim dlatego że nie mam swojego mieszkania i szkoda mi inwestować w coś, co do mnie nie należy. Z modą może i mam coś wspólnego, ale bardziej z uliczną, niszową aniżeli tą z pierwszych stron gazet czy sklepów sieciowych. Uroda? Jeśli uda mi się kupić kilka kosmetyków w roku to już jest sukces. Jestem strasznym leniem, na co dzień nie mam motywacji żeby malować rzęsy każdego dnia, więc co mogłabym napisać Wam o urodzie? Jasne, zdarzają się pojedyncze tematy, które zainteresują mnie na tyle, że mam ochotę o nich wspomnieć lub uważam, że są wartościowe, ale nie chcę robić komukolwiek nadziei, że napiszę o czymś, co go interesuje, a mnie prawie wcale. 


Ankieta wykazała też, że najbardziej ciekawią Was posty dotyczące kolejno: zdrowego odżywiania, podróży, prywatnych rozmyślań i sportu. Nie mogło być lepiej! Od ponad 10 lat (tak, zaczynałam jeszcze w gimnazjum) interesuję się zdrowym odżywianiem i tym, jaki ma wpływ na nasze funkcjonowanie i dobre samopoczucie. Niedawno wykopałam spod łóżka segregator z wycinkami, które zbierałam przez ostatnią dekadę. Pamiętacie czasopismo "13" dla trzynastolatek? Oprócz tego "Bravo Girl", wycinki podebrane z gazet czytanych przez mamę, dodatków kulinarnych i pism fitnessowych. Podróże uwielbiam i chyba nie muszę Was do tego przekonywać, bo są mi równie potrzebne do życia co tlen. A choć aktywność fizyczną staram się utrzymywać od około 8 lat, od 3 biegam, a w tym roku całkowicie zakochałam się we wszystkich innych, fitnessowych formach ruchu. Zaczęło się od ćwiczeń w domu, teraz chodzę do klubu i po każdych ćwiczeniach dostaję takiego powera, że nigdy bym nie podejrzewała, że sport i wysiłek może przynieść aż taką olbrzymią radochę. Mam też bardzo fajny pomysł na ubranie tematów z przeróżnymi przemyśleniami, tekstami motywującymi w jeden, stały cykl, trochę powiązany z... ulicznym lajfstajlem.

Pierwotnym założeniem "Mamy sposób" było także luźne podejście do życia, udowodnienie, że nie trzeba mieć i robić wiele, aby żyło się lepiej. Trochę w opozycji do wszystkich czołowych blogów lansujących styl życia, na który mało kogo stać. Z wielu względów (np. takich, że w domu najczęściej jestem o 18.00) trudno kilka razy w tygodniu wrzucać mi długie, przemyślane posty z dedykowaną sesją zdjęciową, bo zwyczajnie nie mam na to czasu. Sport czy praca nad drugim blogiem też go kradną ;-) Dlatego chciałabym dać sobie większy luz w umieszczaniu postów i pokazać, że nie zawsze potrzebna jest lustrzanka, żeby zrobić niezłe zdjęcia.

Od tej chwili mam zamiar wrzucać więcej spontanicznych zdjęć robionych za pomocą telefonu, dzielić się z Wami przepisami na zdrowe, funkcjonalne jedzenie (bo takie lubię najbardziej!),  stworzyć cykl "Kulinarna Warszawa" i pokazywać najciekawsze knajpki, po których uwielbiam się włóczyć i chętnie zabiorę Was ze sobą, zachęcać do uprawiania każdej dziedziny sportu, a przede wszystkim dzielić się z Wami relacjami z podróży i swoimi prywatnymi opiniami na różne tematy. 

Chciałabym, aby z bloga "o wszystkim i o niczym", "Mamy sposób" stał się blogiem łączącym treści bloga kulinarnego (spokojnie, będzie prosto, ale za to zdrowo), fitnessowego i podróżniczego. Nie wykluczam innych wątków, ale chciałabym skupić się na tym, na czym znam się najlepiej. A jeśli przy okazji uda mi się kogoś zainteresować swoim stylem, będzie ekstra! W końcu kto powiedział, że nie można podróżować jedząc zdrowo i regularnie ćwicząc? ;-)

Na pewno chcę też aktywować swojego Facebooka i dzielić się z Wami tym, co dzieje się u mnie na bieżąco, motywować, wstawiać przepisy, pisać o ciekawych wydarzeniach, wrzucać muzykę... jednym słowem niech dzieje się więcej, niż do tej pory! Oczywiście wszystko w konwencji bloga. Powinnam dać Wam w końcu dobry powód, aby tam zaglądać. No i częściej siebie pokazywać. Wciąż mam z tym problem, bo wydaje mi się, że nikogo nie zainteresuje to, co robię "po godzinach", a tym bardziej moja facjata i cała reszta przybytku. No ale...!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Designed by Sally / BWD