12 lis 2014

W pogoni za lajkiem

 

Kilka dni temu dostałam na swoim Instagramie nietypowe pytanie, brzmiało mniej więcej tak: "Twój Instagram jest wspaniały, a ja chcę go prowadzić podobnie do Ciebie. Możesz zajrzeć na mój profil i powiedzieć czy moje zdjęcia są OK?". W pierwszej chwili myślałam, że to żart. W drugiej zrobiło mi się szalenie miło. Odpowiedziałam grzecznie na pytanie, ale "sprawa instagramu" nie dawała mi spokoju. Czyżby rozpoczęła się era pogoni za lajkiem?



Co to znaczy "dobrze prowadzić" Instagram?

Zacznijmy od tego, co to znaczy prowadzić dobrze Instagram? Czy istnieją jakiekolwiek kryteria w tej kwestii? Czy zdjęcia powinny wyglądać w określony sposób, być przerobione za pomocą najmodniejszego filtru i zbierać jak największą liczbę lajków, a przy okazji zachwyt i aprobatę znajomych? 

Wedle mojej definicji, Instagram to innowacyjne narzędzie pozwalające zachować w pamięci miłe chwile z naszego życia. Oczywiście istnieje wiele osób, które za jego pomocą kreują swój (w 99% przypadków wymyślony lub przerysowany) wizerunek, lansują się i za wszelką cenę starają się pokazać, że mają więcej i żyją lepiej niż inni. Tymi osobami nie będziemy się przejmować, bo kiedyś z tego wyrosną. A jeśli nie, pozostaje żałować, że największą wartością w ich życiu jest pokazanie metki nowo zakupionego ubrania czy zdjęcia z luksusowych wakacji pod palmą. 

Drugą kategorię stanowią osoby, które za pomocą Instagramu starają się świadomie budować swoją markę i nazwisko w sieci, prezentując np. swoje prace plastyczne lub przerobioną wcześniej w Photoshopie i wykonaną za pomocą lustrzanki profesjonalną galerię zdjęć własnego autorstwa. Do grona tego typu osób należą najczęściej fotografowie, artyści czy blogerzy kulinarni. Instagram z założenia powstał jako platforma do umieszczania zdjęć wykonanych za pomocą telefonu, dlatego próba konkurowania z tego typu profilami jest w większości wypadków z góry skazana na klęskę. Pytanie tylko... czy naprawdę warto brać udział w internetowym wyścigu na lajki?



Dlaczego nie przywiązuję wagi do swoich zdjęć...

Wracając do clue wpisu, chciałabym wziąć pod lupę nasze zdjęcia. Moje, Twoje, Wasze i Waszych znajomych. Do czego potrzebny jest Wam Instagram? Ja zupełnie nie przywiązuję uwagi do tego, czy moje zdjęcie będzie wyglądało zniewalająco, ładnie czy tylko przyzwoicie. Rzeczywistość nie zawsze jest kolorowa, cukierkowa i wsparta masą filtrów. Po co upiększać to, co jest piękne właśnie dlatego, że jest prawdziwe? Bardzo lubię wracać do starych zdjęć i wspominać miłe momenty, np. zeszłoroczną Noc Muzeów kiedy nie dostałam się do Fabryki Wedla, ale o północy trafiłam do niesamowitego miejsca, przypominającego opuszczony szpital z horroru ;-) albo urodziny przyjaciółki i życzenia nabazgrane na ścianie lokalu serwującego karaibskie przysmaki. Każda chwila, każdy profil na Instagramie jest wyjątkowy, bo jedyny w swoim rodzaju. Kogo obchodzi to czy zgarnie 5 polubień, 15, 50 czy 5 000? Poczujecie się dzięki temu lepiej? Może przez chwilę, ale na pewno nie przełoży się to na poczucie szczęścia czy zadowolenia w życiu. Więc po co tak bardzo zawracać sobie tym głowę?


Oczywiście absolutnie nie sprzeciwiam się inspirowaniu cudzą twórczością. Jeśli coś szalenie nam się podoba, dlaczego z tego nie czerpać? Warto jednak w tym wszystkim zachować siebie i nie kopiować cudzych zdjęć, podpisując je swoim nazwiskiem. Nigdy nie wpadłabym na pomysł, że mój Instagram może kogokolwiek zainspirować do tego stopnia, że będzie zgrywał wszystkie zdjęcia i umieszczał na swoim profilu. A na takie osoby trafiłam już kilka razy. Nie złoszczę się, bo po co? Zastanawia mnie tylko... czy nie lepiej byłoby zrobić coś w 100% swojego? Przyjemność z tego większa, a i dumy trochę też jest. 

Odkąd zaczęłam prowadzić bloga, mój Instagram zmienił charakter. Nie da się tego ukryć. Zdjęcia pojawiają się częściej niż "prawie wcale", a opisy są bardziej szczegółowe, bo chcę podzielić się z Wami tym, co fajnego zobaczyłam, odkryłam i co robię. I sprawia mi to dużą frajdę! Nie wyobrażam sobie jednak chwalenia się każdym kupionym ciuchem czy kosmetykiem (no dobra, tych jest naprawdę niewiele), bo czułabym się podle i w niezgodzie ze sobą. 

O ile nie można zatrzymać postępu i chyba nawet nie warto, na pewno możemy zatrzymać się w tym szalonym wyścigu za polubieniami (jedni biegną szybciej, drudzy ledwo wloką nogę za nogą, ale wciąż w nim uczestniczą) i przypomnieć sobie o tym, co tak naprawdę jest w życiu ważne. I jasne, inspirować się warto, dzielić swoją twórczością też, ale nie warto... gubić przy tym siebie.

---


Zdjęcia zostały wykonane w nowo otwartej warszawskiej kawiarni Organic Coffee, serwującej pyszną, delikatną w smaku organiczną kawę pochodzącą z upraw Fair Trade, a także organiczne soki, smoothies i lekkie przekąski. Wystrój jest niesamowicie przytulny, a właściciele stojący za ladą bardzo mili i z chęcią opowiadają o tym, kiedy narodził się ich pomysł na lokal i skąd biorą organiczne produkty. Warto zajrzeć będąc w okolicy!

Organic Coffee
ul. Piękna 19, Warszawa

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Designed by Sally / BWD