27 lis 2014

W drodze... czy doceniasz to, co masz?

Podróże kształcą, ktoś kiedyś tak powiedział. Mimo, że wciąż uważam się za osobę początkującą w tej dziedzinie, odkryłam już parę rzeczy, które faktycznie skłaniają do refleksji. Jedną z nich są rzucające się w oczy różnice w poziomie życia. I wtedy przychodzi do głowy pytanie: czy ja faktycznie doceniam to, co mam?


Życie w wielkim mieście nie należy do najłatwiejszych. Z każdej strony atakują cię reklamy, luksus płynący wartkim nurtem po warszawskich ulicach, znajomi z pieniędzmi rodziców, lans i hipsterzy dookoła. No dobra, oczywiście piszę to z przymrużeniem oka, ale wiecie, o co mi chodzi. Skłamałabym, gdybym zaprzeczyła, że to wszystko nie kusi. Mimo, że staram się być świadomą konsumentką, zdarza się, że ulegam swoim zachciankom. A zaraz potem wpatrzona w ludzi, którzy mają jeszcze więcej/lepiej niż ja (a przynajmniej tak mi się wydaje), moje łupy i dokonania szybko tracą blask.


Gdybyś mieszkał we Lwowie, może tak wyglądałby Twój dworzec w centrum miasta...

Podróże pomagają zdystansować się do świata, siebie i swojego życia. Zwłaszcza do miejsc, gdzie ludzie żyją w zupełnie innych warunkach niż my. I wcale nie mam na myśli właścicieli najnowszych iPhone'ów. We wrześniu wracałam z Turcji przez Ukrainę. Niestety nie miałam okazji jej zwiedzić, bo czas gonił i jedyne, co widziałam to lotnisko we Lwowie, dworzec autobusowy i dwa sklepy spożywcze. A pomiędzy tym wszystkim widziałam ludzi, obskurne blokowiska z wybitymi szybami i kozy pasące się pod blokiem.


... i może podróżowałbyś do pracy lub szkoły takim właśnie autobusem.
Wyjeżdżając dokądkolwiek staram się nie mieć żadnych oczekiwań. Jadę z otwartym i czystym umysłem. Staram się też nie oceniać rzeczywistości, ale akceptować ją taką jaką jest. Tak też było na Ukrainie czy w Maroku. Nagle zaczynasz dostrzegać pewne rzeczy i nagle okazuje się, że masz bardzo dużo, choć do tej pory wydawało ci się, że niewiele. I wcale nie trzeba włóczyć się po brazylijskich dzielnicach biedy, żeby to sobie uświadomić. Masz markowe ubrania, smartfona, dostęp do internetu, produkty spożywcze dobrej jakości... Przyjmujesz to za pewnik, za coś, co ma każdy i nawet specjalnie się z tego nie cieszysz, no bo po co? Okazuje się, że (statystycznie) dla większości ludzi na świecie, a może nawet w Polsce, to nie jest takie oczywiste.


A gdybyś mieszkał w Maroku, może twoją pracą byłoby wypasanie owieczek...
Wcale nie chodzi mi o to, żeby przestać się starać, dążyć do polepszenia swoich warunków i poziomu życia. Każdy z nas chce się rozwijać. Ale w tym wszystkim często zapomina się o tym, co ma się na co dzień i przestaje się to doceniać. Ja czasem tak mam, nie będę tego ukrywać. Dopiero patrząc na siebie oczyma innych widzę, że robię sporo rzeczy i mam naprawdę dużo - jak na swoje obecne możliwości. Tym bardziej cieszy, kiedy masz świadomość, że wszystko zawdzięczasz sobie. Nie rodzicom, nie dziadkom, nie kredytom z banku.


... albo malowanie glinianych naczyń.
Dobrze jest ćwiczyć tę cenną umiejętność - nie dać zagubić się w powierzchownej, internetowej rzeczywistości, w której wydaje się, że każdy ma o wiele więcej niż Ty czy ja, i bez wstydu pokazuje to na portalach społecznościowych. A podróże bardzo pomagają w mocnym stąpaniu po ziemi i próbie znalezienia odpowiedzi na pytanie: czy ja naprawdę doceniam to, co mam?


A do domu wracałbyś na osiołku.



No właśnie, jak to z Wami jest?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Designed by Sally / BWD