21 wrz 2014

Fitness w domu. Na co zwracam uwagę wybierając strój do ćwiczeń?


Im chłodniej na dworze, tym w coraz większą siłę rośnie motywacja do ćwiczenia w domu. Chociaż jestem zdania, że dla osób uprawiających sport na świeżym powietrzu nie istnieje zła pogoda, a jedynie nieodpowiedni ubiór to nie ukrywam, że z aktywnością fizyczną w domowym wydaniu zaprzyjaźniłam się już wiosną i traktuję jako element uzupełniający treningi biegowe. Wybór stroju do ćwiczeń na macie nie jest trudny, ale robiąc sportowe zakupy warto zwrócić uwagę na kilka  podstawowych elementów.

Buty

Pierwsze ćwiczenia w domu rozpoczęłam w kwietniu. Był to "skalpel" Ewy Chodakowskiej, który w dużej mierze traktowałam jako próbę wzmocnienia mięśni bez szczególnie sprecyzowanego celu. Do treningu potrzebowałam jedynie maty, którą kupiłam za ok. 60 zł w Intersporcie.

W sierpniu nieśmiało przeszłam na kolejny trening Ewy - "turbospalanie", bo choć po poprzednim widziałam niezłe efekty, nie były na tyle owocne, żebym miała motywację ćwiczyć dalej. Poza tym,  po około 3 miesiącach powinno zmieniać się zestaw ćwiczeń, bo nasze mięśnie zwyczajnie przestają efektywnie pracować przyzwyczajając się do jednego typu wysiłku. Na samym początku filmu Ewka powiedziała, że trzeba będzie założył buty. Stwierdziłam, że ja nie muszę i zaraz zaczęłam gorzko żałować, bo już po kilku powtórzeniach pierwszego ćwiczenia uderzyłam się w palec u stopy i zwijając się z bólu grzecznie podpełzłam do przedpokoju po buty. Poza butami do biegania nie miałam żadnych butów sportowych więc założyłam Nike Roshe Run, w których chodzę na co dzień. Nie był to specjalnie dobry wybór, bo to nie są buty do ćwiczeń, ale z braku laku służyły mi przez kilka tygodni.

Gdy już przekonałam się, że ćwiczenia nie są chwilowym kaprysem, postanowiłam zainwestować w obuwie i na wyprzedaży kupiłam parę butów Nike Free 1.0 Cross Bionic, która świetnie sprawdza się w narzuconej jej przeze mnie roli. 


Wedle opisu na stronie producenta są to buty przeznaczone do intensywnych treningów, gwarantują równowagę, stabilność i elastyczność. Buty mają bardzo cienką podeszwę i dają wrażenie chodzenia boso. Na początku bardzo dziwnie się z tym czułam, ale już po drugim treningu stwierdziłam, że wybrałam naprawdę nieźle. 


Są bardzo elastyczne, co widać na poniższym zdjęciu. Wykonując ćwiczenia nie mam problemu z rundami wymagającymi podparcia się na palcach stóp, bo podeszwa jest bardzo miękka i stabilna. Buty nie mają amortyzacji, więc ćwiczenia typu skakanie powinno wykonywać się bardzo precyzyjnie. Co jeszcze w nich lubię? Dzięki przylegającym wiązaniom i cholewce świetnie trzymają się stopy i dają wrażenie trzymania jej w skarpetce ;-) Na pewno nie wzięłabym ich ze sobą na trening biegowy - nawet na bieżni - bo szybko skończyłabym z kontuzją stopy albo kostki. 


Top

Ćwiczenia w domu przy zamkniętym oknie mają to do siebie, że już po 15 minutach pot zaczyna lać się z czoła strumieniami ;-) Dlatego też najczęściej rezygnuję z odprowadzającego wilgoć T-shirtu i ćwiczę w samym topie. Bardzo długo wstrzymywałam się z decyzją kupna topów Nike i przez ponad rok biegałam tylko w Shock Absorberze, który bardzo sobie chwalę. Przy okazji biegu Nike She Runs The Night mierzyłam ubrania z najnowszej kolekcji i odkryłam, że ich topy całkiem nieźle leżą i dobrze sprawdzają się w intensywnym ruchu. Nic nigdzie nie obciera, nie wżyna się i nie przeszkadza podczas ćwiczeń.


Bez względu na to czy biegam na zewnątrz czy ćwiczę w domu, jestem kobietą i tak jak większość lubię się przebierać i nosić ubrania przeznaczone tylko dla nas. Nie będę ukrywać, że i ja kupuję oczami, więc ubranie ma być nie tylko dobrze dopasowane, spełniające swoją funkcję i wygodne, ale też ładne i kolorowe. Pełne energii, która już sama w sobie mobilizuje do działania.


Spodenki i leginsy

Dobierając spodenki stosuję te same kryteria wyboru co wyżej. W zależności od temperatury, raz ćwiczę w szortach, a raz w leginsach za kolano. 

Szorty kupiłam stosunkowo niedawno i przede wszystkim z myślą o letnim bieganiu. Niestety pogoda szybko sprowadziła mnie do pionu, więc nowy zakup postanowiłam wypróbować na macie. Spodenki przede wszystkim nie powinny obciskać, ale też nie być zbyt luźne. W przypadku biegania bardzo cenię sobie fakt, jeśli spodnie lub leginsy - bez względu na długość - mają z tyłu wszytą malutką kieszonkę, np. na klucze. Wtedy mam ten komfort, że nie muszę biegać z kluczem dyndającym na szyi i wydającym dźwięk niczym dzwonek pasącej się owieczki.



Czego nie lubię w leginsach Nike (a przez ostatnie lata zebrałam kilka par) to fakt, że bardzo szybko przeciera się materiał w górnej części uda pod miednicą. Gdy schowane w kurtce klucze obijają się o udo, już po kilku biegach materiał w tym miejscu jest szorstki w dotyku i zmechacony. Słyszałam, że  odzież sportową bardzo dobrej jakości produkuje Adidas, ale nie miałam jeszcze okazji przetestować artykułów tej firmy. Może Wy macie jakieś wrażenia? W moim przypadku ze sportową odzieżą jest jak z każdą inną w przypadku większości kobiet - uwielbiam wymieniać garderobę i przynajmniej raz na sezon lub dwa czuję przemożną chęć dokupienia sobie czegoś nowego do kolekcji ;-)


Mata

Matę, tak jak wspomniałam na początku wpisu, kupiłam w Intersporcie. Na początku bardzo dobrze sobie radziła, ale już po sześciu miesiącach zaczęła się bardzo kruszyć i uprzykrzać życie przy sprzątaniu podłogi. Nie jest to mata firmowa i została wybrana ze średniej półki cenowej. Na razie nie mam żadnego pomysłu na jaką inną mogłabym ją zamienić. Jeśli macie jakiekolwiek doświadczenia w tym temacie, będę bardzo wdzięczna za podpowiedzi.

Mój aktualny zestaw do ćwiczeń w domu wygląda właśnie tak. Nie mogę się doczekać gdy tylko wrócę do pełnej sprawności po przeziębieniu, bo w głowie zrodził mi się pomysł na fit wyzwanie, któremu poświęcę kolejną notkę. Zapowiada się aktywna jesień!

18 wrz 2014

Travel love: Andaluzja


Jeszcze miesiąc temu ogrzewały mnie promienie andaluzyjskiego słońca... W dni takie jak ten, w którym choć jeszcze jest ciepło, wszystkie znaki na niebie i ziemi przypominają o wolno nadchodzącej jesieni (brr!) cudownie jest wrócić myślami do tego upalnego regionu. A jeszcze lepiej jest opowiedzieć Wam, dlaczego Andaluzja skradła mi serce i zasługuje na uwagę każdej odwiedzającej ją osoby!



9 wrz 2014

Wyjazd do Stambułu i mała przerwa w blogowaniu



Opuszczam bloga... ale tylko na tydzień! Od kilku dni przygotowuję się do wyjazdu do Stambułu. Bilety kupione tak dawno temu, że już nie pamiętam kiedy, ale w końcu nadszedł ten długo wyczekiwany dzień. Paszport załatwiony, plecak spakowany, a poziom ekscytacji sięga zenitu. Przede mną Europa i kawałek Azji w jednym pakiecie. A do tego kombinowana trasa przejazdu przez dwa inne kraje. Przecież nie może być za łatwo!


Designed by Sally / BWD