16 paź 2014

Podsumowanie pierwszych 2 tygodni fit-wyzwania


Na początku października postawiłam sobie małe fit-wyzwanie. Oprócz zróżnicowania diety i ćwiczeń, planowałam bardziej przyłożyć się do pielęgnacji ciała i wdrożyć do diety po-treningowe posiłki, które zawsze budziły we mnie strach przed zyskaniem dodatkowych kilogramów. Oto spowiedź z moich dotychczasowych sukcesów i porażek ;-)

O fit-wyzwaniu po raz pierwszy wspomniałam kilka postów temu, dokładnie w tym wpisie. Czas przyznać się, jak sobie radzę z wybujałą ambicją do tej pory.

Dieta


  • Gorąca woda z cytryną towarzyszy mi każdego dnia, tuż po wstaniu z łóżka. Wydaje mi się, że wyrobiłam już sobie nawyk porannego oczyszczania organizmu. W czasie picia wody przygotowuję sobie śniadanie i słucham porannej audycji w Trójce. Dawno nie słuchałam radia, a teraz ciężko mi się wybrać z domu bez skrótu najważniejszych informacji.
  • Przestałam bać się wieczornych przekąsek po ćwiczeniach na macie, sukces! Oprócz plastrów twarożku czy wafli ryżowych z serkiem ricotta, najczęściej piję szejka z połowy szklanki mleka roślinnego i dwóch płaskich łyżek odżywki białkowej MyProtein, o której wkrótce napiszę trochę więcej. To chyba najlepsze rozwiązanie, z jednej strony dostarczam mięśniom białka do odbudowy, a z drugiej nie obciążam żołądka, bo wieczorem - a zwłaszcza po intensywnych ćwiczeniach - naprawdę nie chce mi się jeść.
  • Na pewno mogę pochwalić się, że grzecznie trzymam się planu zróżnicowania jadłospisu. Tak jak wspominałam w poprzednim wpisie, pomysły na przepisy na śniadania, drugie śniadania i obiady czerpię ostatnio od Ewy Chodakowskiej i książki, którą recenzowałam w ostatnim wpisie. Trzy na pięć śniadań w tygodniu to nowe dania, obiady najczęściej robię na 2 dni więc zwyczajnie dubluję listę składników z przepisu, codziennie zabieram też do pracy inną przekąskę na drugie śniadanie. 


Oto telegraficzny skrót głównych posiłków z ostatnich dwóch tygodni:

Śniadania


- bułka orkiszowa z ziołowym twarożkiem i pomidorami
- owsianka zmiksowana z mlekiem roślinnym i połówką banana, jagody i płatki migdałowe (pyszności!)
- miks kaszy jaglanej i płatków owsianych na mleku roślinnym z bakaliami i suszonymi owocami
- kasza jaglana z jabłkiem i cynamonem
- tosty z bułki z bakaliami z masłem z nerkowców firmy MyProtein, ser kozi z miodem i gorące kakao
- pęczak z rodzynkami i cynamonem


- owsianka z dynią i orzechami pekan (cudowna!)
- pomarańczowa owsianka z jabłkiem, suszoną śliwką i orzechami włoskimi (owsiankę gotujemy z jabłkiem i bakaliami na mleku, pod koniec gotowana dodajemy pół szklanki soku pomarańczowego i gotujemy jeszcze przez kilka minut - skradła mi serce...)
- bułka orkiszowa z domową pastą z awokado i twarożku, kiełki słonecznika
- kasza jaglana z jabłkiem i nektarynką

W przypadku przepisów od Ewy Chodakowskiej, które czerpię z FB, w większości wypadków powiększałam porcje o 2 dodatkowe łyżki kaszy czy płatków. Rano jestem potwornie głodna i nie ujechałabym długo na malutkim śniadanku. Power musi być!

Drugie śniadania


- sałatka owocowa (plaster melona, kiwi, pół nektarynki, pół banana) z jogurtem, migdałami i siemieniem lnianym
- koktajl bananowo-malinowy z wiórkami kokosowymi
- koktajl z jogurtu, awokado i pietruszki
- koktajl z jogurtu, suszonych śliwek, jabłka, cynamonu i płatków owsianych (mega!)
- koktajl bananowo-jagodowy (jagody zamroziłam latem)
- sałatka owocowa z kiwi, brzoskwinią, bananem, jogurtem naturalnym, miodem i płatkami migdałowymi


- serek wiejski z plastrem melona, posiekanymi migdałami i orzechami laskowymi

Obiady


 - sałatka ze szpinakiem, jajkiem na twardo, pomidorem, czerwoną cebulą + sos z oliwy, miodu i słonecznika
- makaron razowy z sosem gruszkowo-jogurtowym, twarożkiem i orzechami włoskimi
- warzywne curry z dzikim ryżem
- risotto z dynią i przyprawą korzenną (gdyby nie to, że męczyłam się z krojeniem dyni przez godzinę, chętnie zajadałabym się tym risotto co kilka dni, przepis z Kwestii Smaku)
- zupa-krem pomidorowy z łyżką jogurtu 
- brązowy ryż z filetem z łososia w panierce z nerkowców

A tu mój epic fail, czyli to co miało wyjść, a nie wyszło... ;-)


- bułka z serkiem wiejskim (nie chciało mi się wieczorem robić obiadu)
- zupa krem z porów i ziemniaków z przepisu Ewy Chodakowskiej (Ewa podała chyba złe proporcje zupy, bo zamiast kremu wyszła mi woda o zapachu pora i ziemniaka...)
- ... którą zastąpiła kupna Pani Kukurydza (bardzo dobra zupa o niezłym, czystym składzie - to rozwiązanie stosuję od święta, gdy już naprawdę nie zdążę przynieść sobie nic do jedzenia)

Ćwiczenia

  • Z planowanych codziennych 10-minutowych ćwiczeń na brzuch, w ciągu ostatnich 2 tygodni dwa razy zapomniałam, aby wykonać je przed spaniem, a wczoraj wróciłam zbyt późno aby zabrać się za jakiekolwiek ćwiczenia
  • Przez pierwszy tydzień, oprócz weekendowych wybiegań, rzeźbiłam Turbo Wyzwanie Ewy Chodakowskiej (mniej więcej od 1,5 miesiąca). Nadszedł czas na zmianę i w zeszły piątek spróbowałam "Skalpelu wyzwanie". Dawno nie miałam tak potwornych zakwasów, przez kolejne dni trzęsły mi się nogi, bolał tyłek i stwierdziłam, że jednak wybiorę inny zestaw ćwiczeń. Bardzo przypadł mi do gustu "Brutal HIIT Ladder Workout" z kanału FitnessBlender. Przede wszystkim dlatego, że jest krótki (trwa 20 minut, łącznie z ćwiczeniami na brzuch - pół godziny), ale bardzo intensywny. Jestem po nim zmachana bardziej niż po biegu na 10 kilometrów. Ćwiczenia miałam zmieniać co tydzień, ale polubiłam HIIT'a, więc kontynuuję go również w tym tygodniu. Co nie wyszło? Raz przez pogodę, zamiast biegać, zrobiłam HIIT'a w domu, a wczoraj - podobnie jak wyżej - wróciłam zbyt późno, więc ćwiczenia przepadły. Zaskakujących efektów może jeszcze nie ma, ale wydaje mi się, że spłaszczył mi się brzuch, czuję że mam więcej energii, a moi dziadkowie ostatnio powiedzieli mi, że "bardzo zmarniałam na twarzy". Swoją drogą, dlaczego, zamiast "marnieć" z brzucha czy ud, zawsze rusza u mnie najpierw twarz? Ech, życie :-)


Pielęgnacja

  • Tu jest najgorzej, przez ostatnie 2 tygodnie października zapomniałam/nie miałam siły na codzienne wklepywanie balsamu i serum antycellulitowego (które właściwie już mi się skończyło), dlatego swój postęp oceniam na jakieś 5/10.


Do końca miesiąca jeszcze dwa tygodnie, a od listopada do końca zimy stanę się właścicielką karty MultiSport, więc treningi w domu i na dworze zmienię na zajęcia fitness na sali i na bieżni. Niedaleko mieszkania odkryłam nowy klub, tylko dla kobiet. Cieszę się, że powstają takie miejsca, bo zawsze czułam się nieswojo mając za plecami głośno sapiących osiłków z ciężarami.

Walczę dalej! A jak u Was z jesienną aktywnością?

11 paź 2014

Książka kucharska dla aktywnych - recenzja


Kilka tygodni temu, tuż pod podjęciem październikowego fit-wyzwania, dostałam propozycję zrecenzowania książki kucharskiej adresowanej do osób aktywnie uprawiających sport. Nigdy wcześniej nie korzystałam z tego typu poradników, bo zawsze obawiałam się, że do przygotowania każdego dania trzeba wykupić pół sklepu, a potem pół dnia spędzić nad garnkiem i patelnią. Książka na szczęście rozwiała moje wątpliwości, poza tym pogłębiła dotychczasową wiedzę i zainspirowała do wzbogacenia jadłospisu.


7 paź 2014

Liebster Blog Award... po mojemu!


Dzisiaj rano usłyszałam znajomy sygnał dźwiękowy dobiegający z telefonu. Oho, ktoś wysłał wiadomość na mojego blogowego maila! Zaglądam, a tam e-mail od Anity, autorki bloga tosiakowo.pl dotyczący nominacji do Liebster Blog Award. Rok temu nie dałam się namówić na zabawę, ale dzisiaj pomyślałam... właściwie dlaczego nie? Pamiętacie chodzenie po osiedlu/podwórku z zeszytem "Złote myśli"? Właśnie z tym wspomnieniem z dzieciństwa skojarzyła mi się blogowa akcja, dlatego z przyjemnością wyspowiadam się... ze swoich przeżyć i przemyśleń.


Designed by Sally / BWD